Spis treści
Większość par wyjeżdża od tygodnia do miesiąca po weselu i podróżuje siedem do czternastu nocy. Wylot nazajutrz brzmi romantycznie, a w polskich realiach zwykle koliduje z poprawinami i kosztuje was najspokojniejszą część wyjazdu. O kierunku decyduje jedno pytanie: w jakim miesiącu stawia was ślub i które regiony mają wtedy sezon.
Podróż poślubna jest jedynym urlopem, którego termin ustala coś innego niż wy. To ogranicza wybór kierunku znacznie mocniej, niż się wydaje przy pierwszym przeglądaniu ofert: ślub w lutym daje zupełnie inne możliwości niż ślub w sierpniu, a ta sama wyspa kosztuje w obu terminach kompletnie inne pieniądze. Ten tekst opisuje termin wyjazdu, długość, wyprzedzenie rezerwacji i sposób doboru kierunku do miesiąca, w którym i tak jesteście. Koszty i wariant krótkiego wyjazdu mają własne teksty.
1. Kiedy wyjechać: nazajutrz to rzadko dobry pomysł
W praktyce spotyka się trzy schematy i każdy ma oczywisty koszt.
- Nazajutrz. Płynnie i na fali nastroju — tyle że w Polsce nazajutrz zwykle są poprawiny, a więc drugie przyjęcie, po którym wsiadacie do samolotu wyczerpani. Jeśli mimo to chcecie tak zrobić, ktoś inny musi przejąć demontaż dekoracji, koperty, wypożyczone szkło i odwiezienie sukni do pralni. To się ustala tygodnie wcześniej, nie w noc wesela.
- Od dwóch do siedmiu dni po. Najczęstszy kompromis i ten, który ratuje sam wyjazd. Dzień na sen, poprawiny, śniadanie z rodziną, która przyjechała z daleka, i dopiero potem lotnisko.
- Za kilka tygodni albo miesięcy. Rozsądne po ślubie zimowym, przy napiętym budżecie albo wtedy, gdy wymarzony kierunek ma sezon w zupełnie innej porze roku. Kosztem jest przerwana ciągłość: po miesiącu zwykłego życia wyjazd przestaje być częścią wesela i staje się po prostu urlopem.
Cokolwiek wybierzecie, potraktujcie pierwszy dzień na miejscu jako bufor, a nie jako dzień urlopu. Żadnych przesiadek z krótkim czasem, odbioru samochodu ani wycieczek tego dnia. I policzcie uczciwie urlop: dni wokół samego wesela — przygotowania, przyjazdy, sprzątanie, poprawiny — zjadają zwykle trzy do pięciu dni z tej samej puli. Dwutygodniowa podróż poślubna to w rzeczywistości trzy tygodnie poza pracą. Pracownikowi przysługują na własny ślub dwa dni urlopu okolicznościowego, płatnego i niepobieranego z puli wypoczynkowej; to niewiele, ale to dokładnie te dwa dni, których zwykle brakuje.
Najlepsza podróż poślubna nie jest tą najdalszą. Jest tą, w której pierwszego ranka można się wyspać.
2. Na jak długo: siedem nocy to podłoga przy dalekim locie
Długość nie jest kwestią gustu, tylko rachunku z czasu lotu i różnicy stref. Praktyczna zasada: mniej więcej jeden dzień aklimatyzacji na każdą godzinę różnicy czasu.
| Rodzaj wyjazdu | Rozsądne minimum | Dlaczego |
|---|---|---|
| Europa, lot poniżej 3 godzin | 4 do 5 nocy | praktycznie brak aklimatyzacji |
| Wyspy Kanaryjskie, Egipt, Turcja, Maroko | 7 nocy | dzień przylotu i dzień wylotu przepadają w całości |
| Malediwy, Zanzibar, Dominikana, Meksyk | 10 do 14 nocy | 4 do 7 godzin różnicy czasu i długie transfery na miejscu |
| Tajlandia, Wietnam, Bali, Japonia | 14 do 21 nocy | do 7 godzin różnicy i przesiadka; pierwsze trzy dni do spisania na straty |
| Objazdówka z kilkoma bazami | od 14 nocy w górę | każda zmiana hotelu kosztuje pół dnia |
Jeśli macie do dyspozycji tylko tydzień, a marzy wam się drugi koniec świata, przełóżcie wyjazd zamiast go ściskać. Nikt jeszcze nie opisał dwunastogodzinnego lotu powrotnego po pięciu nocach jako wypoczynku. Wariant, który naprawdę działa, to rozbicie wyjazdu na dwa: kilka nocy blisko domu zaraz po weselu i daleka podróż później w roku, kiedy da się wziąć urlop porządnie.
Do tego rachunku należy jeszcze jedna zmienna: transfer na miejscu. Czasy w ofercie kończą się na lotnisku, a mnóstwo kurortów dokłada do tego łódź, mały samolot albo dwie godziny drogi. Doliczcie te odcinki w obie strony, zanim uznacie, że wyjazd jest wystarczająco długi — nominalnie jedenastogodzinna podróż z Warszawy potrafi zająć szesnaście godzin od drzwi do drzwi, a to jest cały dzień z każdej strony, nie popołudnie.
3. Dokąd: decyduje sezon, nie zdjęcie w ofercie
Najczęstszy błąd polega na wybraniu kierunku najpierw i odkryciu potem, że miesiąc waszego ślubu wypada tam w porze deszczowej. Zróbcie to odwrotnie: weźcie miesiąc, który daje wam ślub, i sprawdźcie, które regiony są wtedy w najlepszej formie.
- Ślub wiosną, wyjazd od kwietnia do czerwca: południe Europy przed upałami, Maroko, Japonia, parki narodowe w Stanach, Karaiby na końcu pory suchej.
- Ślub latem, wyjazd od lipca do września: Skandynawia, Islandia, Kanada, Afryka Wschodnia w czasie migracji, Indonezja. Południe Europy jest możliwe, ale drogie i zatłoczone — a to akurat najczęstszy termin polskiego wesela, więc dotyczy większości z was.
- Ślub jesienią, wyjazd w październiku i listopadzie: najlepsze okno całego roku dla dalekich kierunków. Malediwy i Seszele po deszczach, Tajlandia od listopada, Republika Południowej Afryki, Nowa Zelandia na wiosnę.
- Ślub zimą, wyjazd od grudnia do marca: Karaiby, Zatoka Tajlandzka, Argentyna i Chile, Australia. W Europie tylko kierunki zimowe — Alpy, Madera, Wyspy Kanaryjskie. Żadnych plaż nad Morzem Śródziemnym, choćby zdjęcie w ofercie sugerowało inaczej.
Dwie uwagi praktyczne. Okres świąteczno-noworoczny jest najdroższy w roku w prawie każdym dalekim kierunku, często z obowiązkową dopłatą do kolacji sylwestrowej. Przesunięcie wyjazdu o dwa tygodnie w którąkolwiek stronę zmienia pogodę minimalnie, a cenę bardzo. I zapytajcie sami siebie szczerze, czy po tygodniach nieustannych decyzji chcecie odpoczynku, czy różnorodności — objazdówka po siedmiu hotelach zaraz po weselu odsyła ludzi do domu bardziej zmęczonych, niż wyjechali.
Powiązane artykuły
4. Z jakim wyprzedzeniem rezerwować
Podróż poślubna rezerwuje się za późno, bo całą uwagę pochłania wesele. Te wyprzedzenia się sprawdzają:
- 9 do 12 miesięcy wcześniej: daleki kierunek w szczycie sezonu, safari, objazdówki z ustalonymi lodżami, wszystko, co ma kilkanaście pokoi.
- 6 do 9 miesięcy wcześniej: bilety na daleki lot. Ceny rzadko poprawiają się później, a przy okazji wybieracie miejsca. Oferty first minute polskich biur na kolejne lato ruszają zwykle jesienią.
- 3 do 6 miesięcy wcześniej: Europa, pakiety czarterowe, wynajem samochodu.
- Co najmniej 3 miesiące wcześniej: wizy, szczepienia i elektroniczne zezwolenia wjazdowe, takie jak ESTA do Stanów czy brytyjskie ETA. Część szczepień to cykl kilku wizyt rozłożonych na tygodnie, więc to jest termin, którego się nie nadrabia.
- 6 do 8 tygodni wcześniej: uzgodnienie każdej rezerwacji z nazwiskiem, które faktycznie będzie w dokumencie w dniu wylotu.
Ten ostatni punkt psuje się najczęściej i kosztuje najwięcej. Jeśli któreś z was zmienia nazwisko, w Polsce działa twardy przepis: paszport z poprzednim nazwiskiem traci ważność po 60 dniach od sporządzenia aktu małżeństwa. Bilet musi zgadzać się z dokumentem, a nie z odpisem aktu. Przewoźnicy podchodzą do zmiany nazwiska na bilecie bardzo różnie — jedni robią to bezpłatnie za okazaniem odpisu, inni liczą jak przebukowanie, tanie linie zwykle mają sztywną opłatę. Ustalcie to przed zakupem biletu, nie po nim.
5. Planowanie samego wyjazdu
Podróż poślubna nie jest zwykłym urlopem, bo przez poprzedni miesiąc podejmowaliście mniej więcej jedną decyzję na godzinę. Właśnie dlatego gęsto rozpisany plan dnia sprawdza się tu gorzej niż kiedykolwiek indziej. Układ, który się broni, jest prosty: pierwsza połowa wolno i w jednym miejscu, druga aktywnie, jeśli macie ochotę. Odwrotna kolejność prawie zawsze rozczarowuje.
Dwie drobne rzeczy o nieproporcjonalnie dużym znaczeniu. Po pierwsze, napiszcie przy rezerwacji, że to podróż poślubna. Sporo obiektów dokłada coś do pokoju albo podnosi standard, jeśli mają wolne. Nie ma na czym opierać planów, ale zapytanie nic nie kosztuje, a odpowiedź bywa twierdząca. Po drugie, weźcie ze sobą odpis aktu małżeństwa, jeśli podróżujecie na różnych nazwiskach przy wspólnej rezerwacji — i tym bardziej, jeśli ktoś ma dwuczłonowe, a system rezerwacyjny przyjął tylko jeden człon. Potrzebujecie go rzadko, ale wtedy zawsze przy stanowisku bez dostępu do internetu.
Na koniec ustalcie przed wyjazdem, co dzieje się ze zdjęciami, na które wszyscy czekają. Jeśli zostawiliście działającą stronę ślubną, to jest oczywiste miejsce, do którego można odesłać ludzi, zamiast odpisywać na wiadomości z plaży.
Ustalcie kolejność, zanim otworzycie pierwszą ofertę: najpierw miesiąc, który daje wam ślub, potem region, który ma wtedy sezon, potem długość, jakiej ten region wymaga, i dopiero na końcu hotel. Pary planujące w tej kolejności prawie nigdy nie lądują w pięknym miejscu w złym miesiącu. Sensowny następny krok to ustalenie budżetu, bo to on ukształtuje kierunek mocniej niż jakiekolwiek zdjęcie.
Planujesz ślub swoich marzeń?
Stwórz własną stronę weselną w kilka minut – z funkcją RSVP, galerią zdjęć i nie tylko.