Opłaty i dokumenty
Urząd Stanu Cywilnego, ślub poza urzędem, odpisy aktu, a do tego ślub kościelny lub humanistyczny.
Większość budżetów nie rozsypuje się na sumie, tylko na pytaniu, ile naprawdę kosztuje jeden gość więcej. Ten kalkulator odpowiada na jedno i drugie — bez rejestracji, bez adresu e-mail i bez tego, by którakolwiek z waszych liczb opuściła tę przeglądarkę.
Wpiszcie liczbę gości i nadpiszcie każdą linię, gdy tylko dostaniecie konkretną ofertę. Każda pozycja ma dwa pola: ile kosztuje niezależnie od liczby gości i ile dokłada każdy kolejny gość.
Wpisane kwoty to zgrubne punkty odniesienia dla Polski i wyraźnie nie statystyka: nie pochodzą z żadnego badania i nie opisują żadnej średniej. Są po to, żeby kalkulator nie zaczynał od zera. Zastąpcie każdą liczbę pierwszą prawdziwą ofertą — wtedy z szacunku robi się budżet.
Budżet wesela dzieli się na dwie połowy, które zachowują się zupełnie inaczej. Jedna zależy od liczby gości: jedzenie, napoje, papeteria, dekoracja stołów, a na końcu także wielkość sali, której na to potrzebujecie. Druga kosztuje tyle samo, czy przyjdzie trzydzieści osób, czy sto trzydzieści — obrączki, wasze stroje, fotograf, zespół, opłaty za ceremonię. Kto wrzuci obie połowy do jednego worka, dostanie liczbę, na podstawie której nie da się podjąć żadnej decyzji.
Właśnie na tym wykładają się procenty. „Trzydzieści procent na salę” brzmi jak reguła, ale nie mówi wam, co się stanie, gdy skreślicie dziesięć nazwisk — a to jest pytanie, które naprawdę leży na stole. Dlatego to narzędzie liczy dwiema liczbami na pozycję zamiast udziałem: kwotą stałą i kwotą na gościa. Wychodzi z tego jedyna wielkość, przy której listę gości da się omówić bez awantury — ile kosztuje jedno zaproszenie.
Przy wartościach początkowych powyżej za liczbą gości idzie około sześćdziesiąt procent budżetu — w Polsce więcej niż w większości krajów, bo talerzyk niesie całe wesele. Dziesięciu gości mniej nie oszczędza więc dziesięciu procent sumy, tylko wyraźnie więcej niż w innych krajach; reszta jest przesądzona, zanim wpłynie pierwsze potwierdzenie. Odwrotnie znaczy to jednak, że na pozycjach stałych oszczędza się szybciej, bo wystarczy jedna decyzja. Fotograf, który obsługuje ceremonię i godzinę po niej zamiast szesnastu godzin, to jedna rozmowa z jedną osobą. Odwołanie dwudziestu gości to dwadzieścia.
O kolejności decyduje sala. Sala i termin pociągają za sobą prawie wszystko inne: ustalają, ile osób w ogóle się zmieści, czy możecie przywieźć własny catering, czy własny alkohol jest dozwolony i do której może grać muzyka. Kto liczy pełny budżet przed tą decyzją, liczy go potem drugi raz.
Budżety rzadko pękają na pozycji, o której dyskutowano najdłużej. Pękają na wielu drobnych, których nie ma w żadnej ofercie — bo nie należą do niczyjej oferty. Wpiszcie je teraz zgrubną liczbą, lepiej niż trzy tygodnie wcześniej prawdziwą.
Urząd Stanu Cywilnego, ślub poza urzędem, odpisy aktu, a do tego ślub kościelny lub humanistyczny.
Obsługa, kierowcy, świadkowie, wszyscy, którzy przepracowali dla was cały dzień.
Kilometrówka i nocleg są w drobnym druku, nie w cenie pakietu — i liczą się dla każdego osobno.
Powitanie, korkowe za przywieziony alkohol i ostatnia trzecia część nocy, której żaden pakiet nie obejmuje.
U wielu usługodawców nie wchodzi w cenę menu, a czasem dochodzi jeszcze opłata za krojenie lub podanie.
Próbna fryzura i makijaż, poprawki krawieckie, czyszczenie sukni i garnituru po weselu.
Transport dla gości, wasz własny pokój w noc poślubną, samochód na ten dzień.
Sprzątanie końcowe, demontaż dekoracji, zwrot wypożyczonej zastawy i mebli — zwykle następnego ranka i rzadko za darmo.
Nie więcej pieniędzy, tylko wcześniej. Kto przegapi terminy, nie ma problemu z budżetem, tylko z kalendarzem.
Każda pozycja ma dwa pola. Kwota na gościa jest mnożona przez waszą liczbę gości, kwota stała dochodzi bez zmian, wszystko się sumuje, doliczany jest zapas, a na końcu suma dzieli się przez liczbę gości. Nic więcej się nie dzieje — każdą linię da się sprawdzić na kalkulatorze.
Trzy artykuły z magazynu, które zaczynają tam, gdzie kalkulator kończy.
Gdy kwota jest ustalona, brakuje jeszcze dat. Nasze drugie narzędzie liczy wstecz od Waszej daty ślubu, kiedy najpóźniej musi zapaść każda decyzja: Policz harmonogram wstecz
Gdy suma jest ustalona, wszystko dalsze wisi na liście: kogo zapraszacie, kto potwierdzi, kto naprawdę usiądzie przy stole. Dokładnie tam możecie iść dalej — ze stroną ślubną, na której goście odpowiadają sami.
Załóż stronę ślubną za darmoZałożenie i zaprojektowanie nic nie kosztuje. Wysyłka zaproszeń i zbieranie odpowiedzi należą do pakietu.