Ile powinny trwać zaręczyny?

Ile powinny trwać zaręczyny?

8 min czytania

Dwanaście do osiemnastu miesięcy to zwykły odstęp między oświadczynami a ślubem: dość długo, żeby dostać termin, na którym wam zależy, dość krótko, żeby planowanie nie stało się sposobem na życie. Krócej działa świetnie, jeśli jesteście elastyczni co do daty. Powyżej dwóch lat dłużej rzadko znaczy lepiej.

Planujesz ślub swoich marzeń?

Stwórz własną stronę weselną w kilka minut – z funkcją RSVP, galerią zdjęć i nie tylko.

Stwórz stronę weselną teraz

To pytanie prawie zawsze pada z zewnątrz, a nie ze środka. Bardzo niewiele par siada i postanawia, jak długo chce być zaręczona; większość liczy wstecz od daty, która wzięła się z zupełnie innych powodów — z wolnej soboty w sali, z rocznicy, z terminu, który akurat udało się dostać w parafii.

Warto się nad tym mimo wszystko zastanowić, bo długość zmienia charakter całej rzeczy. Krótkie zaręczyny to sprint z widoczną metą. Długie to osobny rozdział życia — który może być dobrym rozdziałem albo poczekalnią.

Co mówią liczby, a czego nie mówią

Żaden urząd nie zapisuje, kiedy się zaręczyliście. USC rejestruje ślub, a nie oświadczyny, więc w Polsce nie istnieje na ten temat żadna statystyka publiczna. Liczby krążące po poradnikach pochodzą z ankiet branży weselnej, czyli od ludzi, którzy właśnie organizują duże wesele i odpowiadają na pytania dostawcy. Skupiają się nieco powyżej roku.

W praktyce znaczy to, że dwanaście do osiemnastu miesięcy opisuje dostępność, a nie normę. Jeśli chcecie obleganą salę w sobotę między majem a wrześniem, mniej więcej z takim wyprzedzeniem trzeba rezerwować, a w dużych miastach bywa i dwa lata. Jeśli nie zależy wam ani na tej sobocie, ani na tej sali, ten rachunek was nie dotyczy.

Nie ma też żadnych dowodów na to, że jakaś konkretna długość zaręczyn czyni małżeństwo trwalszym. Kto podaje liczbę jako zalecenie, zasługuje na pytanie, skąd ją wziął — w większości przypadków z doświadczenia ludzi, którzy sprzedają wesela.

Pewniejszy rachunek bierze się z samej rzeczy i ma trzy składniki. Pierwszy to dostępność tego, na co nie chcecie iść na kompromis: sala, fotograf, zespół. Drugi to wyprzedzenie, jakiego potrzebują goście — kto ma jechać przez pół Polski, wziąć wolne i zarezerwować nocleg, chce wiedzieć jakieś pół roku wcześniej; kto mieszka obok, potrzebuje znacznie mniej. Trzeci istnieje tylko przy ślubie kościelnym i jest w polskich warunkach najbardziej niedoszacowany: kalendarz parafii, brak ślubów w Wielkim Poście i w Adwencie, zapowiedzi, a przede wszystkim nauki przedmałżeńskie razem ze spotkaniami w poradni życia rodzinnego, które same z siebie potrafią zająć kilka miesięcy. Ślub cywilny takiego terminarza nie ma; jedyny jego zegar to ustawowy miesiąc, który musi minąć od złożenia zapewnienia w USC. Te trzy liczby dają wam odpowiedź i dla każdej pary jest ona inna. Małe zimowe wesele w tygodniu, z gośćmi z okolicy, da się porządnie zorganizować w cztery miesiące i nic w nim nie będzie brakować.

Zaręczyny zrobione wyłącznie z planowania są za długie, niezależnie od tego, ile trwają miesięcy.

Co naprawdę znaczy krótko i długo

Zamiast zalecenia — uczciwe porównanie. Każda długość robi jedną rzecz łatwą i coś innego trudnym.

DługośćCo staje się łatwiejszeCo staje się trudniejsze
poniżej 6 miesięcyŻadnego zmęczenia, mało czasu na ingerencje z zewnątrz, decyzje zostają decyzjamiWymarzone terminy i sale zwykle zajęte, goście dostają krótkie wyprzedzenie, a przy ślubie kościelnym nauki trzeba zacząć od razu
6–12 miesięcyWyprzedzenie wystarcza na wszystko, co istotne, tempo wciąż czućBardzo mały zapas, jeśli coś się posypie
12–18 miesięcyWolny wybór daty i sali, koszty da się rozłożyć na ratyŚrodek się dłuży, decyzje odkłada się tylko dlatego, że jest jeszcze czas
powyżej 24 miesięcyDa się odłożyć pieniądze, sytuacja może się najpierw ustabilizowaćZaręczyny tracą charakter wydarzenia, a oczekiwania nie da się rozciągać w nieskończoność

Czwarty wiersz omawia się najrzadziej. Bardzo długie zaręczyny rzadko rozpadają się na planowaniu, a często na tym, że nikt już nie pamięta, na co się właściwie czeka.

Granice są też bardziej miękkie, niż sugeruje tabela. To, co czyni krótkie zaręczyny trudnymi, zależy niemal w całości od trzech zmiennych: ilu gości, jak daleko mają do przejechania i jak bardzo zależy wam na jednym konkretnym miejscu. Ustąpcie we wszystkich trzech, a każdy wiersz tej tabeli przesuwa się o pół roku wcześniej.

Co naprawdę znaczy krótko i długo — Ile powinny trwać zaręczyny?

Powody, dla których pary przeciągają

Kiedy zaręczyny trwają dłużej, niż było w zamiarze, stoi za tym zwykle jeden z czterech powodów — i nie są one równie dobre.

Pieniądze. Powód sensowny, dopóki ma cel. Weźmiemy ślub, kiedy odłożymy tyle a tyle, działa. Weźmiemy ślub, kiedy będzie lepiej z finansami, nie ma końca i produkuje dokładnie to wrażenie poczekalni. Tu mieści się też najczęstsza polska wersja tego powodu: najpierw mieszkanie i kredyt, potem wesele. To dobra kolejność, o ile ktoś umie powiedzieć, przy jakim kroku zaczyna się planowanie ślubu — bo inaczej po drodze pojawia się remont, a po remoncie coś jeszcze.

Okoliczności. Studia do skończenia, przeprowadzka, ciąża, chory rodzic. Powód najlepszy ze wszystkich, bo ma naturalne zakończenie.

Termin. Konkretne miejsce albo dzień, wolny dopiero za dwa lata. Warto sprawdzić uczciwie: chodzi o to miejsce czy o wyobrażenie tego miejsca?

Niepokój. Powód, którego nikt nie nazywa. Kiedy data ciągle się przesuwa, a uzasadnienie za każdym razem jest inne, rzadko chodzi o logistykę. To nie katastrofa, ale trzeba to powiedzieć na głos — między sobą, nie w rodzinie.

Zaręczyny to rozdział, a nie korytarz

Najbardziej użyteczna rzecz do powiedzenia o długości nie ma z długością nic wspólnego: dajcie temu okresowi treść, która nie jest weselem. Zaręczyny zrobione wyłącznie z planowania dłużą się już po sześciu miesiącach, niezależnie od tego, ile ich naprawdę zostało.

Może to być prawie cokolwiek — wyjazd, projekt w mieszkaniu, coś, co bierzecie na siebie razem i co nie ma listy gości. Jedyny wymóg jest taki, żeby miało własny powód istnienia. Pary, które po latach opisują dobre zaręczyny, prawie nigdy nie mówią o planowaniu; mówią o czymś innym, co działo się w tym samym czasie.

Praktycznie znaczy to również, że nie każda wolna godzina należy do wesela. Dwanaście miesięcy do dyspozycji to nie dwanaście miesięcy planowania. Sześć do ośmiu obejmuje wszystko, co ważne, a reszta nie jest zmarnowanym zapasem — reszta jest właśnie sensem całej rzeczy.

Kto ma przed sobą długie zaręczyny, robi sobie przysługę, zapisując stan rzeczy zamiast go nosić. Po osiemnastu miesiącach nikt nie pamięta, co zostało ustalone w trzecim miesiącu, a co tylko rozważone. Wystarczy lista albo własna strona ślubna, na której informacje dla gości i tak w końcu wylądują. Korzyścią nie jest porządek, tylko możliwość odłożenia całej sprawy na dwa tygodnie z czystym sumieniem.

Zaręczyny to rozdział, a nie korytarz — Ile powinny trwać zaręczyny?

Kiedy nie da się znaleźć terminu

Niektóre pary są zaręczone rok i nie ustalają daty, choć nic nie stoi na przeszkodzie. Powód jest prawie zawsze ten sam: data czyni wiążącym wszystko, co po niej, a dopóki jej nie ma, nic nie musi być zdecydowane.

Pomaga zmniejszenie zadania. Nie: którego dnia bierzemy ślub, tylko: które kwartały możemy wykluczyć. Zwykle zostają po tym dwie możliwości, a wybór między dwiema jest zupełnie inną robotą niż wybór spośród wszystkich. Przy ślubie kościelnym połowę pracy odwala za was kalendarz: Wielki Post i Adwent i tak odpadają, a razem z nimi spory kawałek roku.

Jeśli okaże się, że zwłoka nie dotyczy kalendarza, warto o tym porozmawiać i samo w sobie nie jest to zły znak. Zaręczyny nie są terminem do dotrzymania. Są stanem, który wolno wam przedłużyć, o ile wiecie po co.

Odwrotny przypadek zdarza się częściej, niż się sądzi, i też zasługuje na wzmiankę. Część par bierze ślub szybciej, niż zamierzała, bo zwolnił się termin albo bo babcia nie doczeka kolejnego roku. To dobry powód i mimo to warto go powiedzieć na głos. Wesele za cztery miesiące to inne przedsięwzięcie niż za czternaście: szybsze decyzje, mniej porównywania i gotowość na drugą opcję zamiast pierwszej. Wiedza o tym z góry sprawia, że później nie czuje się, że coś zostało poświęcone.

Dwanaście do osiemnastu miesięcy, jeśli zależy wam na konkretnym terminie; mniej, jeśli jesteście elastyczni; więcej wyłącznie z powodu, który umie się skończyć. Dobry następny krok jest zaskakująco mały: wykluczcie razem kwartały, które i tak odpadają.

Wszystko wokół ślubu

Zaproszenia i teksty

Znajdźcie odpowiednie słowa do Waszych zaproszeń.

Jako gość weselny

Napiszcie osobiste życzenia i wybierzcie trafiony prezent.

Rocznice ślubu

Poznajcie nazwy rocznic, zwyczaje i pomysły na świętowanie.

Planujesz ślub swoich marzeń?

Stwórz własną stronę weselną w kilka minut – z funkcją RSVP, galerią zdjęć i nie tylko.